Po przeczytaniu kilku stron wydawało mi się, że trafiłam na kolejne czytadło zabarwione nieco hinduską kulturą.
Po skończeniu czytania okazało się, że Tłumaczka snów jest głębszą lekturą, chociaż można w niej znaleźć trochę niedociągnięć.
Indie często oglądamy przez pryzmat Stanów Zjednoczonych czy
też Wielkiej Brytanii i tak też jest w tym przypadku.
Rakhi urodziła się i wychowywała w Kalifornii. Jej rodzice pochodzą z Indii i mimo, że Rakhi łaknęła jakichkolwiek informacji o kraju przodków, to rodzice wychowywali ją na typowo zachodni sposób. Rakhi jest rozwódką, ma sześcioletnią córkę, maluje i razem z przyjaciółką prowadzi (ich zdaniem) hinduską herbaciarnię. Rakhi ma jedną wyjątkowo denerwującą przypadłość - od czasu rozwodu jest bardzo nieufna i zrzędliwa, co sprawia, że od czasu do czasu ma się ochotę nią potrząsnąć, żeby nie zachowywała się jak rozkapryszona diwa.
Po śmierci matki Rakhi odkrywa pamiętniki matki, które otwierają magiczne drzwi do świata snu i Indii. Odkrywamy tu kolorowy, pełen smaków i zapachów świat, gdzie możemy spotkać tłumaczki snów z ich surowymi zasadami. A za rogiem trafiamy na małą restauracyjkę z lokalnymi przysmakami.
Całość czyta się bardzo dobrze, ale nie pasował mi tam wątek ataków z 11 września. Z jednej strony rozumiem, że miało to duży wpływ na życie "kolorowych" w USA, ale z drugiej strony zabiera on książce tą specyficzną hinduską magię.
Zakończenie jest dość niejednoznaczne i pozostawia możliwość kontynuacji.
Podsumowując Tłumaczka snów jest książką o poszukiwaniu siebie w rozerwaniu pomiędzy dwoma diametralnie różnymi kulturami. I egzotyczność hinduskiej kultury jest bez wątpienia dodatkową zaletą dla zachodniego czytelnika.
wyzwanie czytelnicze: Book-Trotter
źródło okładki: http://www.proszynski.pl/
piątek, 29 sierpnia 2014
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Ciasto z gruszkami
Odkąd pamiętam w domu królowały ciasta z jabłkami, a gruszkowe nie pojawiło się chyba nigdy.
Korzystając z faktu, że nie wszystkie tegoroczne gruszki wylądowały w kompocie postanowiłam zmienić ten stan rzeczy.
Tak powstało ciasto eksperyment. Bardzo proste i szybkie w przygotowaniu. Lekkie i pełne gruszek.
Chociaż podejrzewam, że z innymi owocami będzie równie smaczne.
Składniki (na tortownicę o średnicy 24cm):
Korzystając z faktu, że nie wszystkie tegoroczne gruszki wylądowały w kompocie postanowiłam zmienić ten stan rzeczy.
Tak powstało ciasto eksperyment. Bardzo proste i szybkie w przygotowaniu. Lekkie i pełne gruszek.
Chociaż podejrzewam, że z innymi owocami będzie równie smaczne.
Składniki (na tortownicę o średnicy 24cm):
- 200 g mąki
- 100 g cukru
- 2 jajka + szczypta soli
- 0,5 szklanki mleka
- 0,5 szklanki oleju
- 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
- 2-3 gruszki
- brązowy cukier do posypania
Przygotowanie:
Mąkę przesiać i połączyć z proszkiem do pieczenia.
Mąkę przesiać i połączyć z proszkiem do pieczenia.
Gruszki obrać, usunąć gniazda nasienne i pokroić w plastry.
Jajka utrzeć z cukrem na jednolitą masę. Dodać mleko i olej.
Cały czas miksując porcjami dodawać mąkę.
Ciasto wylać do tortownicy wyłożonej papierem lub posmarowanej masłem i posypanej bułką tartą.
Na cieście ułożyć pokrojone gruszki i posypać kilkoma łyżkami brązowego cukru.
Na cieście ułożyć pokrojone gruszki i posypać kilkoma łyżkami brązowego cukru.
Piec około godzinę (do suchego patyczka) w temperaturze 180 stopni.
Smacznego
piątek, 22 sierpnia 2014
Kochając Franka - Nancy Horan
Kupiona prawie zaraz po premierze i mimo licznych zachwytów ze strony rodziny jakoś nie mogłam się zebrać do tej książki. A teraz trochę żałuję że tak długo zwlekałam z czytaniem.
Kochając Franka jest fabularyzowaną biografią znanego architekta Franka Lloyda Wright opowiadającą o jego związku z Mamah Borthwick.
Akcja toczy się w latach 1907-1914. Autorka dokładnie oddała klimat początku XX wieku. Mamy tu poruszony problem sufrażystek i pozycji kobiet w ówczesnym świecie. Są spotkania ruchu kobiet, podziały na białych i kolorowych, nieufność wobec wykształconych kobiet i małżeństwo jako jedyna rzecz, do której powinna dążyć kobieta.
Całość skupia się na romansie Franka i Mamah oraz na konsekwencjach jakie ich zachowanie wywołało.
Historia opowiedziana jest głównie z punktu widzenia Mamah. Treść jest uzupełniona fragmentami jej dziennika oraz korespondencją między Mamah, a szwedzką pisarką Ellen Key.
Wartka akcja sprawia, że książkę czyta się dość szybko i nie jest męcząca, jak niektóre książki biograficzne. Warto przeczytać, chociażby po to, żeby poczuć klimat początku ubiegłego wieku.
wyzwanie czytelnicze: Grunt to okładka - sukienka
źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/
Kochając Franka jest fabularyzowaną biografią znanego architekta Franka Lloyda Wright opowiadającą o jego związku z Mamah Borthwick.
Akcja toczy się w latach 1907-1914. Autorka dokładnie oddała klimat początku XX wieku. Mamy tu poruszony problem sufrażystek i pozycji kobiet w ówczesnym świecie. Są spotkania ruchu kobiet, podziały na białych i kolorowych, nieufność wobec wykształconych kobiet i małżeństwo jako jedyna rzecz, do której powinna dążyć kobieta.
Całość skupia się na romansie Franka i Mamah oraz na konsekwencjach jakie ich zachowanie wywołało.
Historia opowiedziana jest głównie z punktu widzenia Mamah. Treść jest uzupełniona fragmentami jej dziennika oraz korespondencją między Mamah, a szwedzką pisarką Ellen Key.
Wartka akcja sprawia, że książkę czyta się dość szybko i nie jest męcząca, jak niektóre książki biograficzne. Warto przeczytać, chociażby po to, żeby poczuć klimat początku ubiegłego wieku.
wyzwanie czytelnicze: Grunt to okładka - sukienka
źródło okładki: http://lubimyczytac.pl/
poniedziałek, 18 sierpnia 2014
Surówka z ogórków małosolnych
Lubię nieoczywiste połączenia smaków. Szczególnie we wszelkiego rodzaju surówkach i sałatkach.
Sezon ogórkowo-przetworowy w pełni więc...
...podstawą surówki są ogórki małosolne, które w połączeniu z chrupiącymi warzywami i odrobiną majonezu dały ciekawy efekt końcowy.
Składniki:
- 3 duże ogórki małosolne
- 1 średniej wielkości kalarepa
- 1 średniej wielkości strąk czerwonej papryki
- 1 mała cebula
- 2 łyżki majonezu
- sól i pieprz do smaku
Przygotowanie:
Ogórki przekroić na cztery i pokroić w plasterki.
Cebulę pokroić w drobną kostkę, kalarepę w słupki, paprykę w piórka.
Warzywa wymieszać, doprawić solą i pieprzem. Dodać majonez i całość jeszcze raz wymieszać.
Odstawić na mniej więcej godzinę, żeby smaki się przegryzły.
Cebulę pokroić w drobną kostkę, kalarepę w słupki, paprykę w piórka.
Warzywa wymieszać, doprawić solą i pieprzem. Dodać majonez i całość jeszcze raz wymieszać.
Odstawić na mniej więcej godzinę, żeby smaki się przegryzły.
Smacznego.
niedziela, 17 sierpnia 2014
Wiśniowy pudding z kaszki kukurydzianej
Jestem fanką śniadań, które można przygotować dzień wcześniej, a rano wstać i od razu jeść.
Jednym z takich dań jest pudding z kaszki kukurydzianej. Pyszny, sycący, prosty w przygotowaniu. Można go jeść zarówno w domu jak i zabrać ze sobą jako drugie śniadanie do szkoły/pracy.
Dziś w wersji wiśniowej, ale inne owocowe smaki sprawdzą się równie dobrze.
Składniki (na 3 porcje):
- 200 ml mleka
- 200 ml wody
- 7 łyżek kaszki kukurydzianej
- 1 łyżka cukru
- 150 ml soku wiśniowego domowej roboty (lub 2-3 łyżki syropu owocowego)
Przygotowanie:
Mleko z wodą i cukrem podgrzać. Dodać kaszkę. Gotować do zgęstnienia, często mieszając.
Zdjąć z ognia. Dodać sok i dokładnie wymieszać.
Zdjąć z ognia. Dodać sok i dokładnie wymieszać.
Rozlać do miseczek i zostawić do ostygnięcia.
Podawać z dżemem wiśniowym.
Smacznego
Subskrybuj:
Posty (Atom)

.jpg)